Nauka USG za bezcen :-)

Niby utarło się, iż w życiu nic nie ma za darmo… Jednakże, w medycynie ratunkowej coraz więcej zasobów edukacyjnych najwyższej jakości dostępnych jest właśnie „za friko”. Niech żyje #FOAMed!!! Uprzejmie donoszę, iż wielbiciele USG pierwszego kontaktu (point-of-care ultrasonography), z racji swych technicznych (żeby nie powiedzieć gadżeciarskich) skłonności, niejako przodują w dostarczaniu darmowych blogów, e-książek i aplikacji.

Na stronie Ultrasound Training Solutions znajdziecie długą listę odnośników do zasobów internetowych. Poza tym jest też kilka bardzo cennych książek i aplikacji, które można nabyć za bezcen ;-)

Cenne E-Książki Za Bezcen

Introduction to Bedside Ultrasound – część 1 & 2 [Inkling]

Introduction to Bedside Ultrasound – część 1 [iBook]

Introduction to Bedside Ultrasound – część 2 [iBook]

The ICU Ultrasound Pocket Book [iBook]

Trauma Ultrasound eBook [iBook]

Rapid Ultrasound: Basics & RUSH exam [iBook]

Handheld Cardiac Ultrasound: Case Series [iBook]

Practical Ultrasound Series: Deep Venous Thrombosis [iBook]

Ultrasound-Guided Regional Anesthesia: Interactive Guide 4 Beginners [iBook]

Aplikacje za bezcen

One Minute Ultrasound [Apple]

One Minute Ultrasound [Android]

Ohio State U/S Guide [Apple]

SonoAccess by SonoSite [Apple]

SonoAccess by SonoSite [Android]

Pocket Emergency Ultrasound [Apple]

Emergency Ultrasound Handbook [Apple]

Echo Guided Life Support [Apple]

Epocrates Echocardiography Atlas [Apple]

Read QXMD app

Tak na zakończenie wspomnę jeszcze o bardzo ciekawej aplikacji READ by QxMD. Dzięki niej można w bardzo łatwy sposób śledzić nowości pojawiające się w literaturze naukowej. Oczywiście nie tylko na temat USG. Jeżeli wprowadzi się dane proxy uczelnianej biblioteki, to można też wiele artykułów w całości ściągnąć na telefon.

Prehospital USG 1 – Z czym to się je?

Witam w PREHOSPITAL USG! Tutaj z hukiem uczymy się władać głowicą ultrasonograficzną, bez której nowoczesna medycyna ratunkowa po prostu nie istnieje! Dzisiejsze wydanie chciałabym zadedykować całej naszej ratowniczej rodzinie, a w szczególności kilku osobom, które zainspirowały mnie do pracy. Dziękuję TEAM USG z Zabrza w składzie Dr. Mariola Szulik oraz ratownicy Kamil Barglik, Marcin Gałkiewicz i Tomasz Lemm, za ich poczynania z aparatem ultrasonograficznym w karetce. Izie Siuda, pielęgniarce ratunkowej z katowickiego pogotowia, bez której moje ognisko edukacyjnych zapałów nie paliłoby się tak jasnym płomieniem. Oraz Dr. Dorocie Sobczyk i Dr. Joli Cylwik, bez których moje ultradźwięki nie nabrałyby ojczystego brzmienia.

Po bajce SONOgrajce czas na nieco poważniejsze dyskusje o ultrasonografii. Zanim jednak nauczymy się oglądać serducha, płuca, wielkie naczynia krwionośne czy też inne narządy, musimy zacząć od podstaw, czyli od tego jak powstaje obraz w USG. Nauczymy się też radzić sobie z głowicą i z różnymi przyciskami na pulpicie kontrolnym aparatu. Szybko zobaczycie, iż nie taki diabeł straszny jak go malują, i zakochacie się USG… No dobrze już… Chociażby polubicie i będziecie chcieli używać w pracy.

Przepraszam za kilka małych wpadek w nagraniu :-) 

Special thanks to Dr. Mike Stone for his great online resources and cool ideas in ultrasound education.

Udajemy, że umiemy? – symulacje w nauczaniu USG stanów nagłych

Już całkiem “niedługo”, już w listopadzie, w Krakowie spełnią się moje marzenia o konferencji na temat USG w ratownictwie i praktyce SOR. Jednakże zanim to nastąpi, przed nami wiele przygotowań!

W trakcie jednego z czterech paneli szkoleniowo-dyskusyjnych, poruszymy tematykę nauczania ultrasonografii, zarówno w sensie czysto praktycznym, jak i w zakresie integracji USG w szeroko pojętą edukację medyczną. Jest to całkiem gorący temat, będący obiektem wielu badań naukowych. Wyobraźcie sobie, że po jednym z nich, okazało się, iż studenci pierwszego roku medycyny, uzbrojeni w podręczne aparaty USG, zdruzgotali doświadczonych kardiologów posługujących się stetoskopami, jeżeli chodzi o identyfikację stanów chorobowych (1).

W ramach wspomnianych przygotowań, właśnie tutaj rozpoczniemy dyskusję na temat integracji USG w wyższym szkolnictwie medycznym. Na specjalne życzenie gospodarzy konferencji, porozmawiamy dziś o symulacjach w nauczaniu ultrasonografii stanów nagłych.

Udajemy, że umiemy?

Zagadnienie symulacji w edukacji ultrasonograficznej jest obiektem ożywionej dyskusji, zarówno w kręgach instruktorskich, jak i wśród producentów coraz to wymyślniejszych urządzeń symulacyjnych. Zacznijmy więc od stwierdzenia, iż najbardziej wyrafinowany symulator nie dorówna doświadczeniom zdobywanym na modelach ludzkich, pod czujnym okiem instruktora. Urządzenie takie potencjalnie wzbogaca owe doświadczenia, ale nie jest w stanie ich zastąpić!

Symulator - 2 rodzajeOgólnie rzecz biorąc, wyróżniamy dwa rodzaje symulatorów. Pierwsze to takie, których celem jest naśladowanie techniki obrazowania. Są to najróżniejsze manekiny, modele i trójwymiarowe rekonstrukcje. Niektóre wyposażone są we własne głowice oraz swoiste panele kontrolne. Inne znów, wykonane są z tworzyw nadających się do badania aparatami USG wykorzystywanymi na codzień w pracy klinicznej. Drugi rodzaj nastawiony jest na symulację interpretacji powstającego obrazu, oraz jego integracji w procesy podejmowania decyzji klinicznych, czego nauczanie stanowi największe wyzwanie każdego instruktora USG. Wykorzystuje się w tym celu portale internetowe, lub też konsole komputerowe oparte na rzeczywistych przypadkach klinicznych.

Symulator - ZA

Pomimo, iż nie jestem zwolennikiem symulatorów, to muszę przyznać, że mają one kilka zalet. Przede wszystkim pozwalają na ujednolicenie systemu nauczania oraz sprawdzania umiejętności studentów. Oceniając postępy swoich podopiecznych trudno dokonać tego obiektywnie, gdy grupa A wykonywała badania na pacjencie o BMI (body mass index) 25, a grupa B musiała uporać się z BMI 40. Stopień trudności jest tak drastycznie różny, iż nie ma sposobu na znalezienie wspólnego mianownika. Środowisko symulatora pozostaje zawsze takie samo. Poza tym, zwłaszcza w przypadku uczelni medycznych, dużo łatwiej jest przeszkolić liczne grupy na symulatorach, niż na pacjentach czy też ochotnikach, których trzeba opłacać. FridgeCo więcej – raczej nie znam chętnych do poddawania się niezliczonym powtórzeniom procedur z ostrymi narzędziami. Byłoby to nie tylko bolesne, ale i potencjalnie niebezpieczne, dlatego też odpowiednio skonstruowany symulator, o wiele bardziej nadaje się do takich celów. Wszelkie techniki dostępu naczyniowego, blokad obwodowych, usuwania ciał obcych, iniekcji dostawowych czy też drenażu pod kontrolą USG, najlepiej ćwiczy się na fantomach, zarówno komercyjnych, jak i tych domowej roboty. Alternatywą są też ćwiczenia prosektoryjne z wykorzystaniem USG.

Symulator - PRZECIW

Patrząc na sprawę krytycznie, należy przede wszystkim przyjrzeć się cenom większości oferowanych na rynku symulatorów! Niektóre kosztują majątek, pomimo wielkich ograniczeń w wykorzystaniu. Studenci dość szybko czują się znudzeni monotonnym charakterem symulatora, i urządzenia te często kurzą się po kątach. Zwłaszcza w przypadku studenta zaawansowanego klinicznie, szkolenie symulacyjne jest bardzo nieatrakcyjne. Satysfakcja wynikająca z wykonywania przydatnych klinicznie badań stanowi niesamowitą motywację, której to nie da się wygenerować na kawałku plastiku. Symulatorom wiele brakuje do rzeczywistości, która często wymaga modyfikacji techniki w zależności od budowy pacjenta. Poza tym, w przypadku symulatorów operujących na bazie własnych głowic i konsoli kontrolnych, student zupełnie nie uczy się obsługi dostępnych w klinice aparatów. Brak zaznajomienia z przyciskami i funkcjami danego aparatu, to ogromna bariera w jego wykorzystaniu. Nie zapominajmy też, iż miejsce studenta, jest przy łóżku pacjenta, bo tam zdobywa się najwięcej doświadczeń. Dodatkowo, w przypadku zatłoczonego oddziału ratunkowego, studenci z głowicą USG to całkiem ciekawa terapia antystresowa dla znużonych oczekiwaniem pacjentów. Miast potęgować swoją złość, czują się potrzebni, a nawet wyróżnieni. Z wielkim zaciekawieniem potrafią śledzić akcję na monitorze, i zawsze doniosą instruktorowi o niefortunnych “przypadkach szukania nerek w dole pachowym” :-) .

Symulator - producenci

BLUE PHANTOM

Symulator - Bluephantom

VIMEDIX

Symulator - Vimedix

ULTRASIM

Symulator - UltraSim

SONOMAN/SONOMOM

Symulator SonoMan

SONOSIM

Sumulator - SonoSim

EMSONO

Screen Shot 2015-02-16 at 4.10.53 AM

Tak na zakończenie jeszcze raz chciałabym przypomnieć, iż najważniejsza forma nauki USG odbywa się przy łóżku pacjenta, wraz z pełną integracją kliniczną. Żaden symulator tego nie zastąpi!

Symulator - plan

Poza tym, wprowadzenie szkoleń ultrasonograficznych do programów uczelni medycznych, wymaga gruntownej analizy potrzeb i dokładnego planowania. Każdy z rozważanych symulatorów należy przetestować we własnym otoczeniu, bo nie ma nic gorszego jak zakup drogiego urządzenia, które kurzy się po kątach.

Symulator - student model

Ciekawym rozwiązaniem proponowanym przez Dr. D. Bahner z Ohio State University jest stworzenie bazy modeli-ochotników wśród studentów najbardziej zainteresowanych USG. Studenci uczestniczący regularnie w szkoleniach jako modele, stają się niezastąpionymi nauczycielami! Dokładnie wiedzą, gdzie znajdują się ich poszczególne organy, i potrafią poinstruować studenta czy też kursanta, jak dostosować technikę obrazowania celem uzyskania pożądanego rezultatu.

Symulator - Ciekawe linki

ACEP Ultrasound & Simulation by Dr. Mike Stone

AIUM Ultrasound in Medical Education Portal

SUSME Society of Ultrasound in Medical Education

UC Irvine Ultrasound in Medical Education

And last but not least I am sending out a special word of thanks to Dr. Vicki Noble and Dr. David Bahner, whose online lectures have inspired this post!

Konferencja moich marzeń – USG w ratownictwie i praktyce SOR

Od wczoraj krąży w necie przepiękna wiadomość o I Ogólnopolskiej Konferencji Naukowo- Szkoleniowej, pt: ”Ultrasonografia w ratownictwie i praktyce SOR”. Ta prawdziwa uczta bogów dla mego serca i umysłu, planowana jest w dniach 21-22 listopada 2015 w Krakowie.

Nie ukrywam, iż od dawna marzy mi się takie wydarzenie. Dlatego też ogromnie dziękuję ekipie Zakładu Medycyny Katastrof i Pomocy Doraźnej UJ, a przede wszystkim Tomkowi Góreckiemu oraz Tomkowi Sanakowi, za chęć spełniania moich marzeń :-) . Czoła chylę, Koledzy!!! No oczywiście bez błogosławieństwa Dr. Arka Trzosa by się nie obyło, ale Tomkom największe brawa się należą!

Mam nadzieję, iż sale wykładowe pękną w szwach! Liczę, iż wśród wykładowców nie zabraknie Dr. Doroty Sobczyk, Prof. Dr. Waldemara Machały, Dr. Roberta Brzozowskiego, Dr. Pawła Andruszkiewicza, oraz wielu WIELU innych. Nie sposób wymienić wszystkich… Jednakże napomknę jeszcze o drużynie z Zabrza “Marcin Gałkiewicz i spółka ;-)”, bo bardzo mi zależy, aby podzielili się z nami swoimi świeżutkimi doświadczeniami z USG w opiece przedszpitalnej.

Oj będzie się działo!!! Przybywajcie więc tłumnie!!!